piątek, 15 maja 2009

taniec na łące w majowym deszczu:)


Kolczyki wykonane do wisiora majowa łąka.
Nic więcej nie napiszę, bo bezradność wynikająca z kolejnej choroby mojego synka, odebrała mi myśl wszelką:/

czwartek, 14 maja 2009

Gorączka złota



Udało mi się w końcu wykonać pierwsze w życiu spinki do mankietów. Stworzone dla kogoś specjalnego, kogoś bardzo ważnego, kogoś, kto myślę, w bezpośredni sposób przyczynił się do wszelkiego mojego twórczego zapału.
Ucieszyły:) Myślę, że jako pierwszy wyrób w tej kategorii wyszły nieźle:)

środa, 6 maja 2009

Kropla słońca


W kroplach słońca, snujących się dostojnie i wieczorowo po tafli zachodzących jezior, odbija się tęsknota za urokami letniego wiatru i odrobiną szaleństwa. W kropli słońca zamykają się myśli niepokorne i burza uczuć, która towarzyszyła mi przy powstawaniu tych kolczyków:)
Letnie,
wdzięczne,
nieco mroczne i tajemnicze,
niedopowiedziane,
oksydowane i polerowane.
Srebro 928,930,999, cytryn, czarne perły keishi opalizujące na fiolet i granat, oponki akwamarynu.
A napisałabym coś więcej, ale kto się za mnie wyśpi...

sobota, 2 maja 2009

majowa łąka



Przy okazji różnego rodzaju świąt państwowych "zmuszana" jestem przez media do medytacji około patriotycznych. I myślę, że dla mojego pokolenia patriotyzm jest pojęciem czysto abstrakcyjnym, a w praktyce objawiać się może jedynie niedeptaniem flagi i niepluciem na godło - jak śpiewał Muniek Staszczyk... no bo czym? ...dla mnie?... tym, że pracuję na polskiego emeryta, a nie skorzystałam z "luksusu" pracowania głównie dla siebie, poza granicami mojego kraju ("nie fetysz granic mnie tu trzyma, lecz miejsca i w tych miejscach przyjaźń" - J. Kleyff), no ale właśnie przyjaciół pogubiłam po świecie i w tym momencie nieważne jest, czy wyszli za pracą w ogóle, czy choćby po to, by swe doświadczenie zweryfikować na polu międzynarodowym - to nie pretenduje ich do miana Dzieci Wszechświata, lub przynajmniej Obywateli Europy, w oczach mojego kraju zawsze będą pospolitymi emigrantami... (ilu artystów rozwinęło się dopiero po opuszczeniu Polski???)
I chociaż nie ma dziś widzialnego wroga wolności mojej ojczyzny, to co dzień muszę walczyć o egzekwowanie podstawowych praw człowieka... (opłaca się być dobrym?)
Albo może tym, że chcę wspierać rodzimą gospodarkę, ale przepisy, ustawy i rozporządzenia zaciskają mi na szyi coraz grubszy węzeł, a to dopiero początek.
A może wystarczy wywiesić flagę, położyć kwiatek pod pomnikiem tych, którzy oddali życie za to, by mi żyło się lepiej, a którzy mają prawo obywatelstwa w Europie i w świecie...

Czytam dzieciom Baśnie Polskie o Lechu, Czechu i Rusie, o Piaście Kołodzieju, o Popielu i myszach, o Wandzie, co NIE CHCIAŁA NIEMCA... Cała historyczna plejada bohaterów na nic... na nic zda się miłość i szacunek, duma narodowa i poczucie godności Polaka, Polki... Matki Polki, wpojony przeze mnie dla kraju, w którym żyjemy, jeśli ten kraj i ci ludzie, którzy go prowadzą, nie będą mieli szacunku dla nas a przede wszystkim dumy z tych, którzy zaiste coś chcą osiągnąć... dumy niepośmiertnej...

Przepraszam za pozatemat (offtop brzmi niepatriotycznie), chaotyczne myśli i skróty myślowe, ale nie mieszczą mi się myśli w głowie i musiałam je wypuścić...

Przedstawiam skromny przejaw mojego patriotyzmu - POLSKA MAJOWA ŁĄKA - miłość mojego dzieciństwa, szalona, chaotyczna i niepokorna, ale jak uspokaja :)

czwartek, 30 kwietnia 2009

inna bajka


"Nie rezygnuj nigdy z celu, tylko dlatego, że jego osiągnięcie wymaga czasu."
Przeczytałam dziś dziecięciu w jednej z bajek na dobranoc. Cała Polska czyta dzieciom, no baaa to ja nie będę???
Cała Polska czyta dzieciom, bo jakiś mędrzec po kilku fakultetach psycho pedagogicznych tak ciemnemu narodowi czynić nakazał:/ Nie dlatego, że z dziada pradziada dzieciom się czyta, oczywiście jeśli dziad pradziad był piśmienny, a przynajmniej czytaty:), a jak nie był, to chociaż opowiadał:)

A wracając do celu, gdyby ktoś kilka miesięcy temu - kiedy chciałam cały wrapping rzucić w sto diabłów - a srebro oddać na jałmużnę - i ciało wystawić na spalenie - a miłości do drutu nie miałam - oj gdyby ktoś wtedy powiedziałby, że owinięcie druta drutem w sposób bardziej wysublimowany, będzie mi wychodziło tak lekko, jak opowiadanie dowcipów panu Droździe, albo rozwiązywanie testów na IQ pani Dodzie, to bym - mówiąc kolokwialnie - nie uwierzyła:)

Powoli tracę głos...
Prawo do zachowania milczenia jest najmądrzejszym z ludzkich praw...

A kolczyki są wykonane z udziałem fasetowanych oponek turmalinu:)
Miłego łikendu:) Niech odpoczynek czytających udzieli się piszącemu:)

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Ponętna zieloność wiosennych traw




Kolczyki przywołują na myśl cudne rozległe wiosenne łąki z całą orkiestrą szmerów szeptów i pogwizdywań pod batutą niespieszącego się nigdzie czasu:)

Srebro, peridot.

sobota, 25 kwietnia 2009

tulipanowe pole



...leżę sobie na zielonej połoninie gdzieś poza światem, wokół mnie jest tylko cisza... i szum lekko upojonego swym osobistym urokiem powietrza, słońce tuż pod powierzchnią skóry wytwarza wibracje natury rozegzaltowanej dziecięcej euforii... nic nie muszę... nigdzie się nie spieszę... niczego nie chcę... ponad to, co wokół mnie...
Obudź się - słyszę ponury głos Ga.:)

Wstyd się przyznać, zasnęłam nad tym naszyjnikiem, do świata sprowadziło mnie stereofoniczne kasłanie podupadłych na zdrowiu, acz nadal pełnych fantazji twórczej, latorośli. Sterroryzowana przez 3 i pół-latkę i 14 i pół-miesięczniaka...
choć czasem ślepemu losowi mam ochotę krzyknąć "Płatną jawnogrzesznicą matuś twoja była!" (by ELITA)
nie wyobrażam sobie...
innego życia:)

czwartek, 23 kwietnia 2009

Krokus wiosenny


Zapomniałam o nim, bo dawno go już nie mam... Komplet wykonany na zamówienie:) Z ametystów. Z udziałem srebrnej blaszki, osobiście obrobionej i wypolerowanej.

...po drzewach, po gałęziach...



...Ona jest wśród kamieni
Rwącym światłem strumyka
Wiewiórkami po drzewach
Po gałęziach pomyka

Ona iskrą w kamieniu
Ona mlekiem w orzeszku
Ona świata ciekawa
Jak miedziany grosik w mieszku

Ona kwiatem we włosach
Octem w jabłkach jest pierwszych
Gorzką pianą na piwie
W świata gwarnej oberży

Buntem jest niespełnionym
Co na serce umiera
Ona tylko to daje
Co innemu zabiera

Ta nasza młodość z kości i krwi
Ta nasza młodość co z czasu kpi
Co nie ustoi w miejscu zbyt długo
Ona co pierwszą jest potem drugą
Ta nasza młodość ten szczęsny czas
Ta para skrzydeł zwiniętych w nas...

PIWNICA POD BARANAMI

Wisior nie jest zainspirowany tekstem piosenki PIWNICY, ale śpiewała mi się ta piosenka podczas polerowania oksydy...

Nie wyrabiam...

Wisior chyba nawiązuje do moich pierwszych chaotycznych prac, ale czego się spodziewać po kilku nieprzespanych nocach, w których człowiek się zrywa z panicznym, irracjonalnym lękiem, że zaraz, za pięć minut, za sekundę...

Muszę odpocząć... bardziej optymistyczny wisior, czeka na wykończeniówkę. taaa, tylko, że mąż też na coś czeka...

Srebro 930,999, oksydowane, cyrkonia.

Nie wychodzi mi coś ostatnio. Lepiej może pójdę kozy pasać, albo zatrudnię się jako testerka leżaków plażowych, albo jeszcze lepiej - testerka materacy do łóż małżeńskich:)

wtorek, 14 kwietnia 2009

Wieczór


Wieczór nadchodzi z wolna a kończy się szybko. Kolczyki natchnione wieczorami wiosenno-letnimi, pachnącymi jaśminem, drżącymi wolnością i namiętnością... wieczorami z lampką wina i nagłym brakiem tchu... Kolczyki ze szlachetnym rubinem i ametystem różowym.
Bardzo dziękuję wszystkim za miłe komentarze do moich prac:)))
Mam nadzieję, że mój najukochańszy mąż niedługo postawi mi profesjonalną galerię:) Ech... szkoda, że nie może mi wybudować teatru, albo zakupić kuca :D - Dawniej dowody miłości były bardziej wysmakowane:)